Agencja
Zdjęcia
Kontakt

NAPaD

NapAd: Postanowiliśmy, że historią naszej przygody - zwanej kabaretem NapAd - opowiemy Wam wspólnie. Tak, co by każdy mógł się wypowiedzieć na temat tej części, którą najlepiej pamięta, bo go najbardziej dotyczyła.
A zatem: dawno, dawno temu żył sobie smok. Ten smok nazywał się Harris.

Harris: Obudziłem się któregoś ranka i pomyślałem, że zrobię kabaret. Nie umiejąc pisać tekstów i gagów, stwierdziłem, że coś z tego może być. Napisałem ogłoszenie i... zagrałem na męskich uczuciach. Rozwiesiłem na naszej uczelni (a jest nią Szkoła Główna Handlowa w Warszawie, na której wszyscy bez wyjątku studiujemy) plakaty z wielkim napisem "Seks za darmo", a malutką czcionką: "to tylko żart; spotkanie kabaretu wtedy i wtedy, tu i tu". Z obecnego składu na pierwsze spotkanie przyszli: Jarek, Tomek, Wojtek i ja. Do tego jeszcze parę innych osób. Wszystko to odbyło się w marcu lub kwietniu 2000 roku. Z początku wszystko było karłowate.

Jaro: Takie były początki. Chłopaki byli na pierwszym roku, ja na drugim. To był stary skład i nic się nie kleiło.

Tomi: Próby były zwyczajnymi spotkaniami towarzyskimi. Przychodziliśmy, każdy powiedział wszystkie kawały, jakie ostatnio usłyszał, i rozchodziliśmy się. Potem Harris dostał ogłoszenie z Wyjścia z Cienia, żeby...

Harris: Właśnie. Dostałem ogłoszenie od koleżanki z Samorządu, że w Gdańsku organizowano festiwal kabaretów. Było bardzo mało czasu, więc programu ułożyć się nie dało, ale pojechaliśmy i tak. żeby zobaczyć. To był bardzo fajny wyjazd: raz, że dostaliśmy kopa, a dwa, że oglądaliśmy takie kabarety, że zwalało z nóg.

Jacek: Kiedy pojechaliśmy na festiwal, na niektórych, na przykład na Jarka, spłynęło natchnienie. No i zaczęliśmy ostro pracować. Wtedy też ukształtował się pierwszy podstawowy skład (z Wojtkiem zamiast Marysia). Wzięliśmy się w końcu do pracy i 2 kwietnia 2001 odbył się nasz pierwszy oficjalny występ. W międzyczasie zorientowaliśmy się, że bez dźwiękowca nie damy rady i wtedy poznaliśmy Kubę. Jak doszedł Kuba, to wprawdzie głośno tego nie powiedział, ale chyba pomyślał, że jesteśmy beznadziejni.

Kuba: Przyłączyłem się do kabaretu na półtora miesiąca przed kwietniowym występem - na prośbę Krysi i Jacka i po zatwierdzeniu przez resztę zespołu. To prawda, że gdy poraz pierwszy zobaczyłem to, co oni uważali za ukształtowane skecze, to ani razu się nie zaśmiałem. Ale później było już lepiej.

Jacek: No i wystąpiliśmy z naszym pierwszym programem podczas kabaretonu organizowanego przez nasz Samorząd. Saportowaliśmy wtedy kabarety: Ani Mru Mru i Grzegorza Halamę Oklasky.
Tu warto też wspomnieć, że jesteśmy organizacją w pewnym sensie sformalizowaną. Kiedy chcieliśmy się wpisać do rejestru organizacji studenckich na eSGieHu, musieliśmy wybraź zarząd kabaretu, prezesa zarządu, opracował statut. Teraz to brzmi śmiesznie, ale niestety, trzeba było przez to przejść. Naszym opiekunem jest pan mecenas Paweł Orzeszko, dyrektor Biura Rektorskiego.

Tomi: Aaa! No i nasza nazwa. Pochodzi ona od jednego z pierwszych skeczów: Na bank, na pad. Podczas jednej z prób usłyszeliśmy alarm z banku na dole (bo my też bank mamy na uczelni). Wtedy powstał skecz i - nazwa kabaretu.

Kuba: Dlatego też nazwę NapAd należy wymawiać z akcentem na drugą sylabę! Jest to związane z sensem tamtego skeczu.

Jaro: No dobra. Do końca semestru, po debiucie było jeszcze kilka występów w klubie PARK, a w międzyczasie krystalizował się pomysł Odysei.

Harris: Kolejnym celem, jaki sobie obraliśmy, było pojechanie na Wyjście z Cienia, ale do tego potrzebowaliśmy programu uniwersalnego. Nie takiego jak Debiut, który mógł być w gruncie rzeczy zrozumiany w pełni jedynie przez studentów eSGieHu.

Kuba: Rozjechaliśmy się na wakacje, ale Jarek nie próżnował i gdy spotkaliśmy się znowu w październiku, on wręczył nam kopie gotowego scenariusza do Odysei Komicznej 2001. Mieliśmy jedynie półtora miesiąca na opracowanie programu i pojechanie z nim do Gdańska. Niestety od razu pojawiły się trudności - Wojtek oświadczył, że jedzie na studia do Wiednia. Natomiast w scenariuszu była już napisana dla niego rola, której nie można było wyciąć. Musieliśmy zatem znaleźć kogoś na jego miejsce. Tak właśnie wynalazłem Marysia i zaproponowałem jego kandydaturę zespołowi.

Jacek: To był wypadek przy pracy... Nie, nie, żartuję. Marcin był świadomym wyborem. Jak mawiają selekcjonerzy, to dobry nabytek.

Maryś: Pojechaliśmy do Gdańska i... zostaliśmy wyróżnieni! A dokładniej jeden z naszych skeczów - Polowanie na jelonka. Występ na koncercie laureatów świadczył o tym, że skecz był wart pokazania szerszej publiczności. Jednak dla nas najważniejsza była możliwość rozmowy z jurorami. Bardzo wiele nam ta rozmowa dała. Dowiedzieliśmy się co jest dobre, co można porawić, a gdzie robimy ewidentne błędy. To wszystko dotyczyło zarówno samego programu, jak i ogólniejszej działalności kabaretu.

Kuba: I wtedy przyszedł kryzys. Na początku 2002 roku zagraliśmy dwa razy w klubie Tygmont na Scenie świeżo Malowane. Niestety oba występy świadczyły, jak się wtedy wydawało, ewidentnie o spadku formy. Ale czy na pewno? Mocno się wtedy nad tym zastanawiałem i w końcu zrozumiałem na czym polega problem. Zacząłem przekonywał resztę zespołu, że nadszedł już czas obalić demokrację, poddać kabaret jednej skrystalizowanej wizji - czyli wyłonić spośród nas osobę, która będzie odpowiedzialna za to, by kabaret już nigdy nie spadał podczas kolejnych występów poniżej określonego poziomu nazwijmy to profesjonalizmu. Przekonywałem ich by wyłonić reżysera. Ani się spostrzegłem, jak sam zostałem nim obwołany. Oczywiście nigdy nie kryłem swoich ambicji w tym kierunku.

Maryś: Po reformach strukturalno-metodologicznych zabraliśmy się do pracy, by godnie zaprezentować się na eliminacjach na PaKę. Odyseja przeszła wiele zmian i... wywalczyła nam udział w Wieczorze Ostatniej Szansy i konkursie na najbardziej wyróżniające się podczas eliminacji skecze w ramach tegorocznego Przeglądu Kabaretów PaKA.........

NapAd: Co działo się później napisze już sam los. Oby był dla nas łaskawy ;-))))

Wymagania techniczne

 

NAPAD
scena przynajmniej 4´4m
kulisy
4 jednakowo czułe mikrofony na statywach + 1 za kulisami
2 odsłuchy
odtwarzacz CD lub ewentualnie MiniDisc
obsługa dźwięku i świateł z tego samego stanowiska tak by mogła to robić jedna osoba
5 krzeseł i stolik
światło białe rozproszone
możliwość całkowitego zaciemnienia
możliwość włączenia świateł na widow 
światło niebieskie (ew. zielone)

 


Copyright © 1990 - 2018 BAMA » Wszelkie prawa zastrzeżone