Felietony
2005-12-22 Pan TADEUSZ Drozda KSI?GA 2005
2005-12-21 Prosto z Rado?ci - CO POD CHOINK?
2005-12-13 ODRODZENIE KABARETU
ROK 2001
2001-02-16 I PO KIOSKACH
2001-01-21 NOWY WIEK
ROK 2000
2000-12-19 RAZ SI? ?YJE
2000-12-13 drozda@drozda.pl
2000-11-09 TO JU? 30 LAT!
2000-11-01 R?CE OPADAJ?
2000-10-17 TUNEZJA U NAS?
2000-10-10 PERSONA GRATA
2000-10-03 NIK NIE WO?A
2000-09-26 SIÓDME: NIE KRADNIJ!
2000-09-20 PROBLEM Z G?OWY
2000-09-09 ROK NIE WYROK
2000-08-27 EUROPA U NAS LATEM
2000-07-05 LATO CA?Y ROK
2000-06-27 EUROPA KOPIE
2000-06-25 POLSKIE DROGI
2000-06-22 EXPO 2000
2000-05-30 DO UNII MARSZ !!!
2000-05-25 MNIEJ KRA??!
2000-05-17 STATYSTYKA
2000-05-11 KOPANA
2000-05-02 LISTA 500
2000-04-21 D?UUUGI WEEKEND
2000-04-20 ILE PA?STWA?
2000-04-10 PO RAPORCIE
2000-04-05 ?WI?TO JAJARZY
2000-03-28 JAK D?UGO?
2000-03-23 SK?D SI? CI LUDZIE BIOR??
2000-03-15 MÓJ TELEFON MILCZY
2000-03-07 PROHIBICJA NA WIEJSKIEJ
2000-03-01 HAKI
Pan TADEUSZ Drozda KSI?GA 2005
Kraju mój jedyny, Ty jeste? jak zdrowie,
Ile Ci? trzeba ceni?, ten tylko si? dowie,
Kto tu prze?y? lat wiele przemierzaj?c k?ty,
A szczególnie rok wa?ny dwa tysi?ce pi?ty.
Zacz?? si? rok niewinnie, bo wzros?o napi?cie
I nie odczu? nikt tego przekonany ?wi?cie,
?e dalej mo?e trzepn?? go dwie?cie dwadzie?cia,
A tu 10 woltów dodali - darmo tyle szcz??cia.
Spokój w kraju, a? raptem afera wybucha
Wokó? domu, co stan?? na ulicy Szucha.
Okazuje si?, ?e grono szpiegów niewiadomych
Obok MSZ postawi?o wie?owiec przeszklony,
?eby stamt?d podgl?da? nasze tajemnice.
"Nie z nami te numery" - rzek? ministra wice
i zakupi? cha?up? chwil? przed szpiegami,
teraz mog? nawzajem si? szpiegowa? sami.
Publika pragnie ofiar, ale wiedza tajna,
Lecz nie dla ka?dego, dla pana Wildsteina
Niczym by?o wynie?? z IPN-u listy.
Kraj si? zatrz?s? w posadach, to nie ?adna misty-
Fikacja, skoro nazwisk zebrano tam tysi?ce,
lecz nie wiadomo, kto dawa?, a kto bra? pieni?dze,
Oj musia? niejeden przed spo?ecznym s?dem
Udowadnia?, ?e nie jest dwugarbnym wielb??dem.
Przyjecha?a od Busha w lutym Condoleeza
Porozmawia? z Belk? o temacie: WIZA,
Okazuje si?, ?e Polak ju? jest tego wart,
By nie musia? mie? visy, mo?e mie? MASTER CARD.
Skoro tak to okazja zrobi?a si? wielka
I Frasyniuk z Hausnerem oraz premier Belka
Wzorem Ameryki - naszych wielkich braci,
Za?o?yli nam parti? pl. Demokraci.
Lecz niestety nasz naród, przyzna? trzeba racj?,
Niekoniecznie uwielbia prost? demokracj?,
Gdzie wa?na jest scena, mniej wa?ne kulisy.
My wolimy sojusze, ligi oraz PiSy,
Platformy, Samoobrony, unie, PSLe.
Nie ma konkretnej nazwy, ka?da znaczy wiele.
I kiedy po czterech latach przychodz? wybory
Wygrywa partia nowa, obca do tej pory.
Komisja pod wezwaniem Romana Giertycha
Prezydenta wzywa, lecz ten mówi: "kicha,
Mog? ta?czy? i ?piewa?, lecz ?adn? ustaw?
Zmusi? mnie nie mo?ecie, bo takie jest prawo".
Smutny Macierewicz, Giertych i Miodowicz
Chcieli by nosa utrze? im? Aleksandrowi.
No bo ten ma poparcie siedemdziesi?t procent,
A nie jest magister ani nawet docent.
A? tu kraj szcz??liwa obiega wiadomo??:
"Sztuczn? w?trob? ?wini przeszczepi? jegomo??",
którego wszyscy chwal? wokó? wniebog?osy,
"Ju? nied?ugo cz?owiek" - ciesz? si? Polmosy.
Telewizja o wszystkim informuje stale
Emituj?c w przerwach genialne seriale,
A ludziom si? miesza, ?ycie serial dogania,
Czy to jeszcze Sejm jest, czy to ju? "Plebania".
W partiach ch?opy rz?dz?, ale jest kobita -
W Platformie Obywatelskiej wygadana Zyta.
Nie w smak to Tuskowi i jego Rokicie,
Dali szlaban synowi oraz mamie Zycie.
Skorom jest ju? przy zmianach, no to tak dla draki
Wyla?y Oleksego dwa m?ode ch?opaki.
Wielu znanych z SLD po prostu wywia?o,
Ale mówi?c szczerze niewiele to da?o.
Zdarzy?o to si? w Rzymie, ju? si? zacz?? kwiecie?,
Dosz?o do spotkania w m?skiej toalecie
Polskich prezydentów: Aleksander i Lech,
?wiat prze?ywa? wtedy wiekopomne chwile.
Tu wiatr przek?ada strony, czu? tu r?k? Boga,
Wi?c na powitanie r?ka a nie noga.
No a potem w Gda?sku oni oraz panie
Przy w?asnej naleweczce pe?ne pojednanie.
Pojednali si? nawet pi?karscy kibice,
Kocha Wis?a Pogo?, no a Legi? Widzew.
Wytrzymali dwie doby w mi?o?ci bli?niego,
To i tak bardzo d?ugo dla kibica polskiego.
W mi?dzyczasie pan Rywin, który chcia? miliony,
Lecz nie dosta? z?otówki, siedzia? uwi?ziony.
Przysz?y czasy, ?e wsadza? b?d? jak naj?ci
Ju? nie tylko za czyny, ale te? za ch?ci.
W maju kraj si? podzieli?, jedni chc? by jecha?,
Drudzy by ola? Moskw? i st?d si? u?miecha?
Widz?c w?ciek?ego Putina, ?e nie ma naszego.
Pan prezydent pojecha?, do rz?du trzeciego
Go wstawili uznaj?c, ?e tam musi sta?,
W kraju by?o s?ycha?: o?esz ........
Tydzie? pó?niej w Warszawie na Radzie Europy
Putin mia? dosta? za swoje. Mia?y nasze ch?opy
Na niego niejedno, by si? nie u?miecha?,
On nam zabra? przyjemno?? no i nie przyjecha?.
A inni, zobaczyli jak polska rozkwita,
Ca?a Warszawa by?a deskami zabita.
Nie b?dzie antyglobal u nas demonstrowa? -
Dwóch policjantów na jeden i spokojna g?owa
Prezydent miasta wci?? ma stabilne pogl?dy.
?adnych parad, pochodów, bo tu nie jest Londyn.
Ale wyrok s?dowy zdziwi? niejednego:
Ukara? Kaczy?skiego, bo on Wachowskiego
Nazwa? w radio publicznie bardzo brzydkim s?owem.
S?d przykaza? przeprosi?, ten pukn?? si? w g?ow?.
No teraz si? pan Mietek raczej nie doczeka,
Sam niech szybko przeprosi, niech lepiej nie zwleka.
Pani Maria Siemionow - Polka z Ameryki
Twarze pono przeszczepia, takie ma nawyki,
Podobno kolejka spora, chc? tam w tajemnicy
Przeszczepi? sobie twarze nasi politycy,
Tym bardziej, ?e ruszy?y podwójne wybory,
Wielu ch?tnie startuje, do rz?dzenia skory
Jest ka?dy. Cho? potrafi przewa?nie niewiele.
Gazety pr? na Platform?, PiS raczej w ko?ciele.
Mia?y rz?dzi? dwie partie, a wygra?a jedna.
"LUDZIE RADIA S?UCHAJ?" - rozpaczaj? media.
Wasz premier trudno, nasz prezydent b?dzie,
Taki wynik bada? s?ycha? g?o?no wsz?dzie.
Kto to bada?, nikt nie wie, lecz w ostatniej chwili
Jacy? ludzie to wszystko przedziwnie zmienili.
Pan prezydent z Gda?ska, pan premier z Krakowa
Stali za?amani. Narodu po?owa
Da?a spokój, nie posz?a, szkoda na to czasu,
Taki mamy naród, czas wraca? do lasu.
Tam ju? W. Cimoszewicz wymo?ci? siedzisko,
Gdzie go Konstanty Miodowicz wys?a? na letnisko.
Ale po có? si? martwi?, gdy przed nami Mundial
A dla naszych pi?karzy pestk? pierwsza runda,
Polska obok, wi?c Janas wraz z nasz? publik?
Znios? z pola Ekwador razem z Kostaryk?
Hymn oczywi?cie za?piewa i ducha im doda
Razem z Radkiem Majdanem elektryczna Doda.
Póki co w kraju wszystko, co jest do zabrania,
Zbiera partia Kaczy?skich, bo jest tego zdania,
Skoro Tusk marsza?kowa? nie chce, a Rokita
Na wicepremiera te? nie - trudno, no to kwita.
Marcinkiewicz Kazimierz premierem zostaje,
Dziwi si? opozycja, co to za zwyczaje,
Ani on nie profesor, tak jak kiedy? Buzek,
Ani mocny jak kiedy? Cyrankiewicz Józek.
Gospodarka si? trzyma, gie?da wci?? szczytuje,
Zloty z euro, dolarem si? najlepiej czuje.
Ludzie bior? kredyty i nikt si? nie stacza,
Lud Chopina s?uchaj?c uwielbia Blechacza,
Który lat trzydzie?ci po K. Zimmermanie
Zebra? nagrody wszystkie i wielbi? go panie.
A do tego z Mistrzostw Europy p?ywacy
Nawie?li stos medali na ogromnej tacy.
Chcieli nas wykolegowa? podst?pni Angole
I forsy nam podebra?, wywie?? naszych w pole.
Nasz premier do Brukseli pojecha?, zagada?,
Wyj?? szmal co do grosza, Tony mocno biada?,
Ale jak us?ysza?, ?e po?ród marazmu
S?ycha? okrzyk co? jakby namiastka orgazmu:
O yes! Polski premier, O yes! wykrzykuje,
Niech bierze fors? Polska, ona potrzebuje.
Rok ma si? ku ko?cowi, w Pa?acu zmiana warty,
Ju? kto inny rozdaje najwa?niejsze karty,
No a w przysz?ym roku, gdy sko?czymy po?ci?
Ruszy speckomisja Prawdy i Sprawiedliwo?ci
I rozliczy wszystkich, zacznie od Chrobrego,
Krzywousty, Grunwald a? do Kwa?niewskiego.
Za rok si? spotkamy przy ?wi?tecznym stole
Czy?ci skromni i dumni, ?e?my made in Poland.
Lista felietonów
Prosto z Rado?ci - CO POD CHOINK?
Rok nam si? ko?czy i w?a?ciwie powinni?my p?aka?, za granice ucieka? lub pi? na umór wcale nie trze?wiej?c i stale narzeka?. A tu jakby niekoniecznie spo?ecze?stwo w przepa?? chce si? rzuca?. Fakt, ?e i przepa?ci tak na co dzie? u nas niedostatek , a na pa?acu kultury siatki zamontowane, ale, ?eby tak znowu ch?tnych sporo by?o, nie powiem. Chocia? powinno tak by?. Jeszcze trzy miesi?ce temu dziennikarzy stado przewidywa?o wynik wyborów tryumf Platformy wieszcz?c, ale co poniektórzy w ?artach tylko wrzucali od czasu do czasu, a co by to by?o, gdyby tak zwyci?sk? Platform? wykolegowa? PiS i zgada? si? w koalicj? z LPRem i Samoobron?. Oczywi?cie pisano o tym nie wierz?c, ?e to mo?liwe by? mo?e - ot tak dla jaj. Szybciej w Klewkach talibowie pobuduj? weso?e miasteczko, a brukselskie panie lekkich obyczajów naucz? si? polskiego ( powinny).
Oczywi?cie chc?cy grosza wi?cej zarobi? publicysta rozwodzi? si? jaka to by?aby popelina z ta koalicj?, ale której na szcz??cie nie b?dzie. Potem nast?pi?y wybory i krótka rozpacz. Cz??? spo?ecze?stwa przez jaki? czas mia?a dylemat na co wymienia?? Na euro czy dolary, potem, a mo?e by poczeka?. Jak gie?da zacznie lecie?, to wymieniamy i w drog?. A tu tydzie? mija, miesi?c nawet i nic. Gie?da bije rekordy, z?otówa si? umacnia, zdurnie? mo?na.
Okazuje si?, ?e nasza polityka ju? taka mocna nie jest i na kichni?cie polityka kursy nie lec? na ?eb i szyj?. Pani minister finansów co? tam sobie w kuchni opowiada przez telefon, jaki? zagraniczny pismak to spisuje krach przewiduj?c, a tu z?otówka do góry zamiast w dó?. Premier wali do swojego odpowiednika w Anglii per Tony, nast?pnie jedzie do Brukseli, uderza r?k? w stó? niczem Leszek Miller w Kopenhadze i ju? jest sukces, okazuje si?, ?e mo?na wszystko za?atwi? jak si? chce i potrafi. Okrzyk zbli?ony do orgazmu O YES!, O YES! zaraz po uzyskaniu niemal 60 mld euro ?wiadczy, ?e j?zyk ów nie jest premierowi obcy. Ciach i poparcie narodu dla premiera 60%!
Rozp?dzi? si? Wojtek (teraz taka moda) Olejniczak i b?c do premiera per Kaziu my?l?c, ?e i jemu uro?nie jak zacznie tyka?, a tu niestety poparcie constans (co wolno wojewodzie). Gdyby prezydent (do dzi?) Kwa?niewski ostrzej si? kiedy? do George'a Busha odzywa?, na przyk?ad: "Georgie easy, chill out", to by?my ju? dawno bez wiz do Ameryki latali. Chocia? mo?e na Busha by to tak nie zadzia?a?o, w Ameryce wszyscy si? tykaj?. William Clinton, te? prezydent, wszystkim kaza? do siebie mówi? Bill. Taki teraz styl wchodzi do Europy i premier Kazimierz (niestety nie dla ka?dego Kaziu) pokaza? nam jak zwyci??a? mamy.
?wi?ta przed nami, spe?ni?y si? najgorsze wró?by, a tu nieszcz??cia nie ma. W supermarketach t?umy, ludzie si? zapo?yczaj? bez opami?tania kupuj?c w wi?kszo?ci rzeczy niepotrzebne. W niektórych domach choinki nie b?dzie wida? spod prezentów. Oczywi?cie nie wsz?dzie, ale te? nikt nikomu wszystkiego nie obiecywa?. PiS obiecywa? 3 mln. mieszka? pod choink? i obietnice spe?ni, wprawdzie b?d? to w wi?kszo?ci cele wi?zienne, których od cholery brakuje, ale wi?zie? te? cz?owiek i mieszka? chce. Becikowe te? niektórzy dostan?, bykowego za to nikt p?aci? nie b?dzie, krajow? rad? od telewizji dostaniemy pod choink? mniejsz?, ale z pewno?ci? ci??sz? jako?ciowo i bardziej spójn? osobowo. Urz?dnicy w Szczecinie dostan? ?rednio po 700 z?otych, warszawscy znacznie wi?cej. Dyrektor od tramwajów dostanie 75 tys. z?otych, bo tramwaje je?d??, a dyrektor taksówek 33 tys. Autobusy ju? mniej zachwycaj?, wi?c dyrektor skasuje tylko 25 tys. Górnicy natomiast nie dostali bonów pod choink?, przez co protestuj?. Pensja pensj?, a nagroda si? nale?y - to wszystko w ramach "taniego pa?stwa", które wszyscy dostaniemy pod choink?. S?uszna to koncepcja, bo urz?dnik jak du?o zarabia i dostaje nagrody, to mu nie w g?owie ?apówki i przez to pa?stwo staje si? ta?sze. Pacjenci maja dosta? zdrow? s?u?b? zdrowia, biznesmeni m?dre podatki i przyjazne prawo gospodarcze, bezrobotni dostana prac?, bo b?dzie wi?cej inwestycji, a na szczycie choinki zamiast gwiazdy b?dzie wisia? "prze?roczysty Skarb Pa?stwa", satyrykom póki co premier nic nie obieca?, ale nas ka?da w?adza lekcewa?y?a.
Boje si? tylko, czy pod wp?ywem tych wszystkich podarków i obietnic nasz tak bardzo ju? lubiany premier nie urwie si? z choinki.
Lista felietonów
ODRODZENIE KABARETU
Co kto mnie teraz na mie?cie spotka od razu wrzuca zabarwiony zazdro?ci? kamyk do mojego podwórka: wam to teraz dobrze, tematów macie, ?e nic tylko pisa?. Nie ukrywam tematów si? nazbiera?o i dzie? ka?dy dostarcza nowych, ale nie to mnie cieszy. Gdzie? ja z takimi prostymi dowcipami publicznie si? teraz poka?? i czym spo?ecze?stwo zachwyc?. Satyra przechodzi?a ostatnimi laty g??boki kryzys, bo tak naprawd? nie by?o kogo beszta?. W?adza wybrana zgodnie z wol? narodu chcia?a by? nawet tematem ?artów, ale jako? si? nie sk?ada?o, bo co to za odwaga przywali? dowcipem jak wolno. Jedynie Andrzej Lepper da? troch? po?y?, ale teraz on przecie marsza?ek i nawet Balcerowicza toleruje, to na has?o Lepper ju? publika nie r?y jak kiedy?.
Jedyn? szans? dla satyryków jest sytuacja obecna, gdzie sta?o si? co?, co mi najlepsze czasy kabaretu przypomina. "Rz?d rz?dzi, a partia kieruje" - powróci?o nam to has?o po wielu latach. Mia?y by? dwie partie i jeden rz?d, ale jak zwykle kto? nawali? i zosta?o jak nale?y: jedna partia, jeden rz?d z tej partii wykluty, jeden prezydent z góry na wszystko patrz?cy i jedno spo?ecze?stwo nareszcie spokojne, bo nikt mu w g?owie m?ci? nie b?dzie. Stara si? wprawdzie telewizja publiczna, w której jeszcze pracuj? osoby z innych rozda?, podliza? nowej w?adzy i ma po ?wi?tach wypu?ci? serial satyryczny o barze pod Sejmem, w którym barmanem b?dzie kanciarz Leszek a w?a?cicielem Olek, którzy sprzedawa? maj? wódk? sprowadzan? z Rosji ruroci?giem (?art niez?y zwa?ywszy zapotrzebowanie Sejmu na alkohol). Leszek romansuje z ma??onk? Olka Jol? itd. Wyst?pi? ma tam jeszcze par? nietrudnych do rozpoznania postaci przeciwko którym wyst?powa? b?d? dwa jedynie uczciwe kaczory. Taki? to pomys? scenariusza opisa? niedawno "Nowy Dzie?". Boj? si?, ?e tematów na przekr?ty Leszka i Olka niewiele si? znajdzie, mog? im na przyk?ad Rosjanie pu?ci? ruroci?g z gorza?? gór?, do?em lub pod Ba?tykiem ale ju? za par? miesi?cy nikt nie b?dzie pami?ta?, o kogo chodzi, uczciwe telewizyjne kaczory powsadzaj? kogo trzeba i mianuj? barmanem ?elaznego Ludwika bardzo kochliwego wprawdzie, ale jedynie platonicznie. Si?d? sobie przy barze z uczciwym i kryszta?owym Kaziem i b?d? wspominali jak to kiedy? by?o ?le. Nam satyrykom pozostan? cienkie aluzje do ptasiej grypy albo do wanny z bombelkami poluj?cej na ministra od wszystkich s?u?b i chwali? b?dziemy odchodz?cego prezydenta Warszawy, który ?egnaj?c si? z fotelem wystawi? przed stalinowskim pa?acem kultury najwy?sz? w Europie choink?, przez co wzbudzi? zazdro?? od Moskwy do Londynu. Przy okazji pobi? prezydent rekord Guinessa podnosz?c go do jak?e znacz?cej liczby 44 . Jest to stosunek wysoko?ci choinki do wzrostu prezydenta miasta. My?l?, ?e ten rekord przez wiele lat nie b?dzie pobity i Warszawa na stale w tej kategorii b?dzie na pierwszym miejscu na ?wiecie.
Czasy tego typu ?artów pami?tam i sam dla siebie ju? niewiele szans widz?, ale dla m?odzie?y nareszcie jest raj. Z rado?ci? w "Nowym Dniu" przeczyta?em wiadomo??, ?e w E?ku zlikwidowano szkolny kabaret. ?wietnie, niech si? m?odzie? wie, ?e nie jest ?atwo, niech uczy si? sztuki aluzji, robienia okre?lonych min, tak ?eby widz wiedzia? o co chodzi, a cenzor si? nie domy?li?. Wprawdzie cenzor teraz jest bardziej leniwy ni? kiedy?, bo mu si? nie chce (jak w Bia?ymstoku) nawet na przedstawienie przyj??, ale tym bardziej trzeba zwraca? uwag? na publiczno?? i kto w jakiej czapce przychodzi. Jestem pewien, ?e za miesi?cy kilkana?cie pojawi? si? nowe gwiazdy polskiego podziemnego kabaretu, które porówna? b?dzie mo?na do "Teya", "Elity"i "Salonu Niezale?nych". Kabaret si? w Polsce odnawia co trzydzie?ci lat i historia mu sprzyja.
Lista felietonów
I PO KIOSKACH
Zdaje si? nam, ?e ?yjemy w kraju demokratycznym, ?e poprzez wybory raz na jaki? czas umieszczamy w gronach decyzyjnych ludzi przez wi?kszo?? szanowanych i lubianych. Owi wybra?cy narodu wysilaj? swoje mózgownice, by nam si? ?y?o lepiej i dostatniej. Nawet jak efekt owych zmian jest ma?o widoczny lub wcale nie dostrzegalny, to mówimy sobie: trudno, pomylili?my si?, wybrali?my durnia, z?odzieja, ?apownika, gangstera (niepotrzebne skre?li?), ale ju? nast?pnym razem nie damy si? nabra?.
Nie pisz? tych s?ów wcale w zwi?zku ze zbli?aj?cymi si? w naszym kraju wyborami, chocia? chcia?bym, by moi czytelnicy do wyborów poszli i przed wrzuceniem kartki chwil? si? zastanowili, na kogo g?os oddaj? maj?c w pami?ci, co dany osobnik uczyni? ostatnimi laty i w ilu partiach oraz rz?dach czynnie dzia?a?. Niestety modne s? teraz transfery partyjne, a nawet powstawanie partyj nowych w starym dobrze znanym sk?adzie. Zostawmy jednak tak kusz?cy temat na boku i zajmijmy si? innymi decydentami, na wybór których nie mamy najmniejszego wp?ywu, jako ?e oni wybieraj? si? sami. Najlepszym tu przyk?adem jest Dy?urny Satyryk Kraju, którego nikt nie wybiera?, sam si? mianowa? i rz?dzi swoim resortem ju? od o?miu lat. Dy?urny satyryk szkody wielkiej jednak narobi?, nie mo?e, tote? prosi?bym, by da? mu spokój. Istnieje natomiast olbrzymia armia decydentów samozwa?ców, którzy kraj nam niszcz? i ?ycie bardzo komplikuj?. S? to ró?nego autoramentu mafiozi, zwi?zkowcy, szanta?y?ci oraz dzia?acze przeró?nych organizacji tzw. ekologicznych .
Spo?ecze?stwo nierz?dem sta? nie mo?e, tote? co jaki? czas wybiera sobie ludzi, którzy nim rz?dz?. Robi? to oczywi?cie ?le w ocenie wi?kszo?ci spo?ecze?stwa, ale widzia?y ga?y, co bra?y. Nawet jak kto? nie darzy zbytni? sympatia premiera Buzka ( a jest tych ludzi znakomita wi?kszo??), to nie ma pretensji do losu. Zag?osowa?em na AWS, albo nie poszed?em do wyborów, to mam za swoje. Okazuje si?, ?e ci wybrani przez nas maja niewiele do gadania w konfrontacji z lud?mi, którym do g?owy nawet nie przysz?o kandydowa? w wyborach. Oni sobie spokojnie patrz? na dzia?ania tych wybranych i w odpowiednim momencie mówi?: "NIE!" I w?a?nie to "nie" jest najwa?niejsze. S?u?? przyk?adami.
Lista felietonów
NOWY WIEK
Kilka miesi?cy temu opisywa?em zachwyt w jaki wpadaj? cudzoziemcy robi?cy zakupy w polskich kioskach "Ruchu" i im podobnych. Oni czego? takiego nie maj? i s? zachwyceni, ?e kto? wpad? na to, i?by stworzy? sie? ma?ych sklepików, w których mo?na dosta? wszystkie nagle potrzebne cz?owiekowi towary oraz pras?, która nie ka?demu oczywi?cie jest potrzebna. U nich zaopatrzy? si? mo?na w takie rzeczy jedynie na stacjach benzynowych, ale sie? tych stacji nie jest taka g?sta jak nasza sie? kiosków. Od batonika do pasty do z?bów, od napojów do prezerwatywy, od papierosów po cygara - wszelkie takie towary dost?pne s? u nas niemal na ka?dym kroku. Niewiele jest zjawisk w naszym dotkni?tym czterema reformami kraju, którymi mo?emy si? pochwali?, a ju? z pewno?ci? zachwyt wzbudzamy rzadko.
Wiedzia?em, ?e wcze?niej czy pó?niej znajdzie si? hak i na kioski. Kto? wymy?li pretekst, ?eby to w jaki? sposób zlikwidowa?. Uda?o si? znie?? z powierzchni ziemi takie firmy jak: "Moda Polska", "Cepelia" czy "Pewex", które wprawdzie powsta?y w ciemnych czasach realnego socjalizmu, ale mia?y swoj? sie? i swoich klientów. Przeszkadza?y jednak powstaj?cym jak grzyby po deszczu nieopodatkowanym supermarketom. Teraz kto? pewnie wpad? na pomys? przej?cia gigantycznej sieci kiosków, w której to pracuj? ca?e rodziny i cz?sto jest to jedyny dochód kioskarzy. Nasi w?adaj?cy krajem politycy ju? wielokrotnie dowiedli, ?e w produkcji bezrobocia s? mistrzami. Ot cho?by przez nikogo nie proszeni wprowadzili par? lat temu wizy dla mieszka?ców krajów na wschód do nas pod pretekstem zmniejszenia przest?pczo?ci. Przest?pczo?? jest jak by?a, a setki ma?ych firm produkuj?cych dla "Ruskich" musia?o si? zwin??. Nawet przedstawiciele Unii Europejskiej zdziwili si?, sk?d u nas taki po?piech z zamykaniem wschodniej granicy, skoro tak powa?nie to jeszcze wtedy nikt nas do niej nie chcia? przyjmowa? (czy teraz chce?).
Wró?my jednak do kiosków. Jak si? nie da kogo? wyko?czy? w interesie ogó?u, to si? go wyka?cza w jego w?asnym interesie. Ministerstwo Zdrowia mianowicie w trosce o kioskarzy wpad?o na pomys?, by ka?dy kiosk mia? bie??c? wod? i toalet?, bo przecie? przyjemniej b?dzie kioskarzowi pracowa?, kiedy b?dzie móg? sobie umy? i za?atwi? potrzeby fizjologiczne na miejscu, a nie b?dzie musia? lata? po s?siadach i wywiesza? kartk? "zaraz wracam". Przecie? w tym czasie mo?e przyj?? klient do kiosku i sprzedawca-ajent b?dzie stratny. Wprawdzie jak pójdzie do toalety we w?asnym kiosku, to te? b?dzie musia? na chwil? zamkn??, chyba, ?e m?dry urz?dnik z ministerstwa zdrowia wymy?li? sobie fotel kioskarza na kszta?t muszli klozetowej. Przecie? jak on siedzi w tym okienku, to tak naprawd? nie wida? do?u, tote? by? mo?e ministerialni twórcy przepisów chcieliby, ?eby kioskarz nie przerywa? pracy nawet wtedy i serwowa? batoniki, gazety i gum? do ?ucia lekko post?kuj?c. Wówczas klient musia?by stara? si? by? delikatny i jak zobaczy siedz?cego sprzedawc? z lekko wytrzeszczonymi oczyma, to powinien na chwil? odej?? i nie dokonywa? zakupów. Jak us?yszy charakterystyczny odg?os spuszczanej wody, mo?e podej?? jak gdyby nigdy nic i dokona? kupi? potrzebne towary.
Poza bie??c? wod? kiosk b?dzie te? musia? mie? lodówk?, ?eby mo?na by?o oddzieli? towary do bezpo?redniego u?ytku od towarów podlegaj?cych dalszej obróbce. To znaczy, ?e wafelek, który jest do bezpo?redniego spo?ycia, nie b?dzie móg? le?e? ko?o gazety, która czasami podlega dalszej przeróbce.
Mam nadziej?, ?e kioskarze nauczeni do?wiadczeniem górników, hutników, piel?gniarek i rolników b?d? wiedzieli, jak zapobiec wprowadzeniu owych udogodnie? w ich codziennej pracy. W najgorszym przypadku przesta?cie sprzedawa? gazety. Nie ma nic gorszego dla polityka, jak brak mo?liwo?ci publikacji jego pomys?ów. W walce z g?upot? jestem z Wami.
Lista felietonów
RAZ SI? ?YJE
Weszli?my w nowy wiek i wypada?oby si? z tego cieszy?, niewielu bowiem ludziom dane by?o prze?ywa? wej?cie w nast?pne tysi?clecie. Boles?aw Chrobry mia? t? przyjemno?? i my te?, a ju? na przyk?ad Józef Stalin nie i dobrze mu tak. Mo?na by wymieni? miliony wybitnych osób, którym nie dane by?o prze?y? owego Sylwestra z jednego tysi?clecia na drugie, a nam si? to przytrafi?o, czy to nie jest fantastyczne? Ja niestety nie odczuwam wielko?ci tej chwili - ot data jak ka?da inna. Powinna mnie jednak owa data poruszy?, bo jest pretekstem do zmian - mo?emy i powinni?my zmieni? siebie i swoje otoczenie. Nadarza si? jedyna szansa. Mo?na sobie na przyk?ad powiedzie?, ?e w tamtym pod?ym i z?ym tysi?cleciu by?em cz?owiekiem u?omnym, nieodpornym na wszelkiego rodzaju pokusy, ale teraz przysz?o nowe tysi?clecie i ja tak?e b?d? inny. M?czy?em si? z ?on? (m??em) przez tyle lat, mo?e teraz jest czas na decyzje. W ko?cu przed nami nast?pne tysi?clecie. Przest?pca sta? si? powinien cz?owiekiem prawym, a cz?owiek, któremu grzechy si? nie przytrafia?y mówi sobie, ?e w ko?cu czas najwy?szy, ?eby popróbowa?. My?l?, ?e pa?stwo powinno da? obywatelowi szans? poprawy i pu?ci? w niepami?? czyny z poprzedniego stulecia i og?osi? amnesti? z abolicj? i amnezj? w??cznie. Powinni?my wierzy? w magi? tej daty. Politycy powinni bi? si? w piersi (kobiety nie tak mocno) i g?o?no o b??dach swoich rozprawia?. Tamten wiek, wiek wojen g?upoty i pazerno?ci min?? i my te? teraz b?dziemy inni. Pieni?dze b?dziemy brali za prac? jedynie, a ?apówki stan? si? s?owem wykre?lonym ze s?ownika osób zajmuj?cych wa?ne i odpowiedzialne stanowiska. Prywata, zawi?? i nienawi?? to by?y cechy tamtego wieku. Teraz si? lubimy niezale?nie od opcji politycznej. Samych opcji te? by? nie powinno, bo my?l?c logicznie powsta? powinna jedna jedynie partia, która chce dla ludzi dobrze (teraz wszystkie chc? dobrze i w alce o dobro cz?owieka zapominaj? o cz?owieku).
Nale?a?oby wykaza? bezsens istnienia przeró?nych ugrupowa? politycznych, bowiem dobro cz?owieka jest warto?ci? obiektywn? i nadrz?dn?, a licytacja, kto jest lepszy dla przeci?tnego Kowalskiego jest bez sensu. Oczywi?cie m?dro?? rz?dz?cym nadana by? powinna odgórnie, bowiem zawsze powstaje problem, czy w?adza ma da? cz?owiekowi ryb?, czy w?dk?. Nie mieli?my w tamtym wieku tak charyzmatycznego przywódcy, który potrafi?by powiela? cud w Kanie Galilejskiej codziennie. Ubieg?y wiek pod koniec stworzy? nam przywódc?, który postanowi? rozdawa? gotówk? my?l?c, ?e naród w swej m?dro?ci kupi sobie za te pieni?dze w?dki, albo inne narz?dzia pracy. Da? górnikom po 50 tys. z?otych w drodze eksperymentu, a oni wydali to w dwa lata i teraz patrz? na zdj?cia przywódcy rozwieszone po wyborach w ca?ym kraju za du?e pieni?dze i my?l? sobie: skoro da? raz mo?e da raz jeszcze. Przywódca patrzy na naród z podartych ju? troch? ogromnych plakatów wyborczych lekko si? u?miechaj?c, a napis jak?e prawdziwy mówi, ?e rodzina jest na swoim. O czyj? rodzin? chodzi, dok?adnie nie wiadomo. Ka?dy by chcia?, by mu co? dano, a tu ju? niewiele zosta?o do rozdawania, a tak naprawd? nie ma ju? nic i w nowe milenium wchodzimy z pustym kontem i to mnie cieszy. Nikt nam nie b?dzie gada?, ?e podbieramy z dorobku poprzednich pokole?. Opcja zerowa jest znakomita. Co zarobili?my w tamtym tysi?cleciu rozdali?my innym i teraz musimy zacz?? od pocz?tku. Mo?e nie tyle my rozdali?my, co my zarobili?my, a par? osób rozda?o, ale w?a?nie pocz?tek nowego wieku powinien spowodowa?, ?e nie powinno nam by? ?al. S?siad by? radnym przez dwie kadencje, w wyborach dosta? kilkaset g?osów, bo nikt prawie do wyborów nie poszed? i g?osowa?a na niego tylko rodzina, wybudowa? sobie pi?kny dom, synowi kupi? samochód, chodzi z opalenizn? wprost z RPA, a niech mu tam, my nie z tych, ?eby zazdro?ci?. To wszystko by?o w tamtym wieku, teraz my ju? na pewno pójdziemy g?osowa? i wybierzemy kogo? uczciwego i czu?ego na sprawy spo?eczne (najlepiej siebie).
Marzy mi si? taka "gruba kreska" na pocz?tku nowego tysi?clecia, zapomnijmy o wszystkich przykro?ciach, przest?pstwach, d?ugach, pomówieniach, grzechach i nadepni?tych odciskach. Spójrzmy w przysz?o?? i nie rozpami?tujmy przesz?o?ci.
Brzmi to pi?knie i niestety ?miesznie, bo o czym na przyk?ad rozprawia? by nasz parlament? ?eby mówi? o przysz?o?ci, trzeba si? na czym? zna?. Fachowiec planuje, amator niestety potrafi tylko wspomina?.
Lista felietonów
drozda@drozda.pl
Zastanawia mnie roku ka?dego fenomen zakupów przed?wi?tecznych. Podobno 30% pieni?dzy przeznaczonych w roku na zakupy rynkowe przeci?tny Polak wydaje przed ?wi?tami Bo?ego Narodzenia. Przez ca?y rok oszcz?dza, by móc sobie poszale? przed ?wi?tami. I sam nie szaleje, robi to w gronie poka?nej cz??ci naszego spo?ecze?stwa, przez co w sklepach powstaj? kolejki, robi si? t?um i chyba o to chodzi. Lubimy istnie? w t?umie. Co to za przyjemno?? zamówi? przez telefon albo przez internet. Przynios? do domu i po zawodach. Statystyki wykazuj?, ?e wi?kszo?? czynionych przez nas zakupów to zwyk?y przypadek. Chcemy kupi? prezent dla Ziutka i kupujemy dla ca?ej rodziny, a dla Ziutka na razie nie mamy. Z rozrzewnieniem wspominam czasy zakupów w okresie realnego socjalizmu. Przed ?wi?tami odbywa?a si? istna batalia i wszyscy cz?onkowie rodziny chcieli si? popisa? i co? dosta? na ?wi?ta (wtedy si? nie kupowa?o tylko dostawa?o). Jak?esz potrzebni w tedy byli w rodzinie emeryci i renci?ci. Oni je?li czego? mieli du?o to na pewno czasu. Wychodzi? taki emeryt o pi?tej rano pod sklep mi?sny i tam spotkawszy innego koleg? emeryta gaworzy? sobie czekaj?c na otwarcie sklepu. By? to rodzaj klubu, klub o nazwie "Kolejka". Taki emeryt czu? si? potrzebny w rodzinie. Teraz te? wyrzucaj? dziadka przed ?wi?tami, ale ?eby si? pod nogami nie p?ta?. Nikt do supermarketu dziadka nie po?le, bo to jest przyjemno?? dla tych, którzy fors? zarabiaj?.
Sam supermarket mimo i? wygl?da przyjemnie jest okazuje si? miejscem ka?ni. Przeczyta?em niedawno reporta? o tych?e sklepach w jednej z gazet i odebra?o mi to przyjemno?? zakupów. Okazuje si?, ?e panienki tam pracuj?ce s? katowane przez zagranicznego kapitalist?, który zatrudnia biedactwa na 7/8 etatu, a ka?e pracowa? po dziesi?? godzin dziennie. Zarabiaj? po kilkaset z?otych, same musz? sobie kupowa? s?u?bowe rajstopy i nie mog? rzuci? roboty, bo dla dziewcz?t w tym wieku nie ma innej. Wczesny kapitalizm si? u nas rozwija jak cholera, a nawet kolonializm, bo kapitalista jest z zewn?trz.
Swoj? drog? rz?d mamy zwi?zkowy, a prawa pracownicze w niektórych ga??ziach gospodarki s? ?amane nagminnie. Okazuje si?, ?e w naszych czasach, je?li si? chce by? chronionym przez przepisy i w?adz?, najlepiej jest pracowa? w firmie pa?stwowej, a sklepów pa?stwowych ju? niestety nie ma. Niestety dla pracowników, stety dla klientów.
Skoro Wam lekko obrzydzi?em du?e markety, to mo?e namówi? Was do przed?wi?tecznych zakupów w kioskach "Ruchu". Tutaj warunki pracy te? nie s? genialne, o czym ju? kiedy? pisa?em, ale ka?dy tu pracuje z w?asnej i nieprzymuszonej woli i jest sam sobie kapitalist? i pracownikiem. Sporo zakupów przed?wi?tecznych mo?na by dokona? w kioskach i sklepach "Ruchu". Od kosmetyków i ?rodków czyszcz?cych, poprzez papierosy (jak kto? oczywi?cie pali), do ksi??ek i gazet (ksi??ka to bardzo praktyczny prezent pod choink?). Mam nawet has?o reklamowe : "Chcesz rodzin? podnie?? na duchu, kupuj prezenty w RUCHU" Jak?e ja by?bym wdzi?czny firmie, która za mnie martwi?aby si? o ?wi?teczne prezenty dla rodziny. Jaki? na przyk?ad prezent ja mog? kupi? mojej dwudziestoletniej córce. Jak jej kupi? jaki? ciuch, to grzecznie podzi?kuje i nosi? nie b?dzie, kosmetyki to samo. Najpraktyczniejszym prezentem jest oczywi?cie gotówka, ale jak b?dzie wygl?da? choina za lat kilka, kiedy to miast paczek wszyscy sobie b?d? podk?ada? koperty i tylko pies dostanie jak zwykle sztuczn? ko??. Dobrym pomys?em jest kupowanie prezentów sobie. Ja tak robi? od kilku lat i w ostatniej chwili podrzucam pod choink? jak?? paczuszk? dla siebie. Nie jest ?atwo co? wykombinowa? dla pi??dziesi?cioletniego faceta, tote? przy otwieraniu prezentów córki patrz? na mam? z zazdro?ci?, a mama na córki.
Nie wiem, czy kto? b?dzie w stanie nam wybi? z g?owy przed?wi?teczne zakupy. Rozs?dny cz?owiek powinien kupowa? towary wtedy, kiedy mu s? one potrzebne lub kiedy s? ta?sze. Wiadomym jest, ?e po grudniowych zakupach w styczniu sklepy og?aszaj? wielkie obni?ki. Ale jak?e tu mówi? o rozs?dku w kraju, w którym specjalno?ci? jest ?wi?towanie. Kilkudniowe d?ugie weekendy to ju? normalka, a ostatni d?ugi weekend jest najd?u?szy i najprzyjemniejszy ? w tym roku trwa? b?dzie dziesi?? dni. Raz si? ?yje.
Lista felietonów
TO JU? 30 LAT!
W?azi nam komputer do ?ycia i nawet si? nie spostrzegli?my, a tu ju? bez niego nijak ?y?. Oporne na zmiany nasze w?adze robi?y wszystko, ?eby nas ów zlepek plastiku i kabli nie zdominowa?, ale nie uda?o si?. Ju? teraz ?atwiej jest wsadzi? ma?p? mi?dzy dwóch drozdów, do tego doda? "pl" i ju? za darmo mo?na do mnie list wys?a?. Nie trzeba chodzi? na poczt?, ?lini? si? do kasjerki, po to ?eby po?lini? potem znaczek. Wystarczy nacisn?? "enter" i list ju? jest u adresata. Pami?tam pocz?tki komputerów w naszym kraju, bowiem robi?em prac? magistersk? na Politechnice Wroc?awskiej wykorzystuj?c owo diabelne urz?dzenie. Praca polega?a na ustaleniu zwi?zku temperatury i napi?cia przebicia p?ytki ceramicznej. Wyniki obrabia? komputer i to on w?a?nie wykre?li? krzyw? owej zale?no?ci. Komputer "Odra" zajmowa? wtedy ca?y olbrzymi pokój. Pami?? tego komputera by?a mniejsza od byle jakiego teraz u?ywanego przez dzieci do gier (w wi?kszo?ci biur naszych komputer te? s?u?y do grania).
Broni? si? nasz kraj przed komputeryzacj? i okaza?o si? to s?usznym poci?gni?ciem, bowiem Amerykanie na walk? z dat? 01.01.00 czyli pocz?tkiem tego roku wydali wi?cej ni? na wszystkie wojny w tym stuleciu ,a my?my nie wydali prawie nic. Nowy prezes ZUS-u (po Alocie - mi?o?niku komputerów) zaanga?owa? 2000 ludzi, ?eby sprawdzali zusowskie komputery na liczyd?ach, bowiem zakupiony w dziwnych okoliczno?ciach system lubi? si? myli?. Prawd? jest równie? to, ?e u nas komputerowcy nie maj? lekko, bo zanim u?o?? program, to ju? urz?dnicy i pos?owie zmieniaj? podstawowe dane czyli przepisy bez opami?tania. I w?a?nie ten zapó?niony w rozwoju komputerowym ZUS szykuje nam niespodziank? chc?c by?my zeznania do tego pa?stwowego molocha wysy?ali e-mailem. Ja im si? nie dziwi?, bo to wszystko wp?ynie im ju? wydrukowane i roboty ?adnej mie? nie b?d?. Czy wtedy ZUS zwolni tych od liczyde?? Nie wierz?. Jak kto? si? za?apie w naszym kraju na pa?stwow? fuch?, to ju? nie odpu?ci. Teraz ka?dy najmniejszy podmiot gospodarczy b?dzie musia? mie? komputer do wysy?ania danych. Ja my?la?em, ?e jak urz?dnik wymy?li? kiedy? obowi?zek posiadania kas fiskalnych, to ju? to kiosków "Ruchu" to nie obejmie, niestety myli?em si?. Zmuszono kioskarzy do kupienia kas i teraz co rano tworz? si? kolejki, bo na przyk?ad taki facet jak ja kupuj?cy po kilka gazet dziennie zajmuje kioskarzowi kilka minut, a kolejka si? niecierpliwi. Szczególnie denerwuj? si? palacze, którzy kiedy? rzucali wyliczon? kwot?, ?apali paczk? ulubionych papierosów (z braku Philip Morrisa by?y to "sporty") i lecieli dalej. Teraz musz? odsta?, bo ka?da paczka musi by? odnotowana w kasie fiskalnej. Niestety nie jestem w stanie zrozumie?, na czym polega przyjemno?? palenia, bowiem jako totalnie nieuzdolniony w tej materii nie umiem nauczy? si? palenia od dzieci?stwa.
Kasa fiskalna jest przed?u?onym ramieniem urz?du skarbowego, a teraz kolejny moloch wyci?ga do nas ?ap? po nasze pieni?dze i ka?e nam wysy?a? na siebie donosy. Nikt si? jednak nie zastanawia nad konieczno?ci? istnienia ZUS-u. Traktujemy ow? firm? jako z?o konieczne, zabiera nam ona niemal po?ow? naszych zarobków i jeszcze do niej musimy dop?aca? z naszych podatków. Nie znam danych, ale przypuszczam, ?e olbrzymi procent naszych pieni?dzy nie idzie bezpo?rednio na nasze ubezpieczenia tylko na utrzymanie gigantycznego aparatu urz?dniczego. Kiedy? w programie "Dy?urny Satyryk Kraju" pokazywa?em zusowskie pa?ace w ca?ym kraju. S?ynna by?a afera z limuzynami dla urz?dników tej?e firmy. Czy musimy znosi? kaprysy tego wrzodu na bud?ecie? Czy cz?owiek musi traktowa? lepiej swój samochód ni? siebie?
Przepis jest taki, ?e swoje auto i siebie musimy ubezpieczy?, z t? tylko ró?nic?, ?e samochód mo?emy ubezpieczy? w dowolnie wybranej firmie, a siebie ubezpieczamy u monopolisty, który oczywi?cie jest najdro?szy. Samochód mo?emy sobie kupi? dowolnie drogi i ubezpieczy? go na ca?? warto?? p?ac?c odpowiedzi? sk?adk?. ZUS natomiast przyjmie od nas ka?d? sk?adk?, ale w wyp?atach ma limity. Nie mo?emy zrezygnowa? z monopolisty i ubezpieczy? si? tylko u prywatnego . Ten przyj??by od nas kup? forsy, ale te? w razie czego du?o by nam wyp?aci?. Uda?o si? sprywatyzowa? ubezpieczenia samochodów, ubezpieczenia na ?ycie i wiele innych, mo?e przyjd? czasy, ?e i my si? b?dziemy mogli ubezpieczy? przed ZUS-em. Prywatny ubezpieczyciel przyjdzie do nas, skasuje pieni?dze za ubezpieczenie, poinformuje o ró?nych wariantach, a my b?dziemy w spokoju czekali na emerytur? zamiast martwi? si? sk?d wzi?? pieni?dze na komputer do przesy?ania danych.
Posiadanie komputera jest bardzo przydatne, cz?owiek buszuj?c po internecie dowiedzie? si? mo?e wszystkiego, ale powinien robi? to dobrowolnie, a nie pod przymusem.
Lista felietonów
R?CE OPADAJ?
W noworocznym programie rozrywkowym "Dymek z papierosa" nadanym na ?ywo w 1970 roku z Wroc?awia wyst?pi? student Politechniki Wroc?awskiej Tadeusz Drozda. Wynika z tego, ?e ju? 30 lat trwa romans Tadeusza Drozdy z telewizj?. Na pocz?tku by?y to wyst?py z kabaretem "Elita" (s?ynna "Kurna chata"), potem samodzielnie pisane scenariusze: "?azuka&Co.", "Tort", "Kaprys Studia GAMA", "Dr Ozda proponuje". Potem pojawi?y si? na ekranach prowadzone przez Drozd? programy cykliczne: "Sexcesy", "?miechu Warte", "Dy?urny Satyryk Kraju" i "Drozda show show".
12 listopada odb?dzie si? jubileuszowy koncert w Sali Kogresowej, do którego jubilat zaprosi? swoich obecnych wspó?pracowników i tych sprzed lat. W programie wyst?pi oczywi?cie kabaret "Elita", b?dzie te? kabaret "Klika", który teraz wyst?puje wraz nim w programie "Dy?urny Satyryk Kraju". Wyst?pi? arty?ci, z którymi koncertowa? w wielu krajach: Krzysztof Krawczyk (napisa? razem z Drozd? piosenk? "Parostatek"), Bogdan ?azuka (u którego jubilat pobiera? nauki trudnej sztuki estradowej), Tercet Egzotyczny i Kapela Sta?ka Wielanka to zespo?y z którymi cz?sto koncertowa? w USA i Kanadzie, Krzysztof Piasecki i Jan Tadeusz Stanis?awski reprezentowa? b?d? bra? kabaretow?. Na scenie pojawi si? najbli?sza rodzina czyli trzy córki Tadeusza Drozdy Ewa, Joanna i Ma?gorzata i brat cioteczny jubilata Cezary ?ak znany z serialu "Miodowe lata". Program re?yseruje golfowy partner bohatera wieczoru Andrzej Strzelecki. Tytu? programu "Tadeusza nikt nie rusza" sugeruje, ?e jeszcze wiele lat b?dziemy ogl?da? Drozd? na ekranach telewizorów.
Lista felietonów
TUNEZJA U NAS?
Pisuj? owe felietony w?a?ciwie z przyzwyczajenia i rozp?du i zdaje mi si? w swojej wrodzonej naiwno?ci, ?e to co? daje i ?e moje przemy?lenia przeczytaj? kiedy? ludzie, od których co? tam zale?y i by? mo?e zastanowi? si? cho? przez chwil? nad swoim post?powaniem. Nic bardziej b??dnego. Je?li nawet który? z krytykowanych przeczyta moje pisanie, to najwy?ej u?miechnie si? pob?a?liwie i b?dzie dalej robi?, to co robi, albowiem owo dzia?anie przynosi korzy?ci jemu i jego rodzinie oraz jego partii. Zwyczajni ludzie natomiast po przeczytaniu mojego felietonu zacieraj? ?apki i ciesz? si?, ?e nareszcie kto? o tym mówi i maj? nadziej?, ?e owa pisanina przyniesie jaki? efekt. Niestety efektów nie wida? i czytelnik powoli traci zaufanie do mediów i do swojego felietonisty.
Po uzyskaniu niezale?no?ci pe?nej kraj nasz rz?dzony jest przez ludzi znik?d nam nie nas?anych, a wybranych jedynie przez naród. Naród s?dz?c z przeró?nych frekwencji wyborczych niezbyt jest szcz??liwy, ?e mo?e wybiera? swoich przedstawicieli i jedynie do wyborów prezydenckich liczniej troch? chodzi, bo wida? lubi rozrywk?. Nikomu nie przeszkadza, ?e prezydent ma znacznie mniejsza w?adz? ni? Sejm - tu g?osujemy na faceta i jest jaki? show. Wybory parlamentarne pewnikiem nied?ugo si? odb?d? i frekwencja b?dzie taka sobie, czyli poni?ej 50%. Partie co? tam poobiecuj? i na tym si? sko?czy. Po roku 1990 obiecywano nam odbiurokratyzowanie pa?stwa gani?c komun? za nadmierny rozrost administracji i partyjniactwo. Min??o lat dziesi?? i mamy trzy razy wi?cej urz?dników ni? w roku 1990 (1990 - 34,2 tys., 1999 - 103,2). Wszyscy oni s? namaszczeni partyjnie i walcz?cy z zapa?em z korupcj?. W walce tej pomaga Sejm, który te? si? urz?dniczo rozrós? i ka?dy pose? wie, ?e mo?e przesta? by? pos?em, ale urz?dnikiem mo?e by? zawsze, bo mu si? to nale?y. Zatwierdzono zatem prawo, które mówi, ?e kara? si? b?dzie jedynie tych, którzy daj? ?apówki, bo przecie? gdyby nie dawali, to nikt by nie bra?. To jest takie samo rozumowanie, jakby wini? kierowców za korki na ulicach polskich miast. Gdyby ludzie nie wyje?d?ali na miasto, to korków by nie by?o. Takie to w?a?nie jest rozumowanie polskiego urz?dnika. Stanowi?cy prawo udaj? idiotów i uwa?aj?, ?e ludzie daj? ?apówki dla przyjemno?ci i na z?o?? ministrowi Kaczy?skiemu oraz z nadmiaru posiadanej gotówki. Normalny cz?owiek jest zmuszany wr?czenia ?apówki, poniewa? nie ma innego wyj?cia. Gdyby kto? naprawd? chcia? zlikwidowa? korupcj? w urz?dach, to zrobi?by tak, i?by urz?dnik nie mia? kontaktu z petentem, ka?de wej?cie "na gór?" powinno by? odnotowane. Urz?dnik ma przecie? obowi?zek podj?? decyzj? w terminie, tote? rozmowy z nim s? bezcelowe. Praktyka jednak dowodzi, ?e podania obywateli nigdy nie s? rozpatrywane w terminie po to jedynie, ?eby zmusi? petenta do przyj?cia. A jak on ju? "na gór?" wejdzie, to ju? tam sobie co? poustala . Znany bokser pan Saleta, który oprócz boksowania ?yje z restauracji napisa? by? podanie, na które oczywi?cie nie otrzyma? odpowiedzi i zaraz potem jak poszed? "na gór?" zosta? oskar?ony o ch?? wr?czenia ?apówki. Skoro po reformie administracyjnej ilo?? urz?dników terenowych wzros?a z 25,8 tys. (rok 1998) do 45,3 tys. (1999) nic mnie ju? teraz nie dziwi. Powstaje nawet specjalna policja walcz?ca z korupcj? i wszyscy si? zastanawiaj?, jakie ona b?dzie mia?a stawki. Raz na jaki? czas urz?dnik doniesie na chc?cego da? w ?ap? (bo da za ma?o) i b?dzie chodzi? w aureoli uczciwo?ci, a ludziom r?ce opadaj?. Opadaj? tak?e, kiedy s?ysz?, ?e Warszawa ma 779 radnych (najwi?cej na ?wiecie) i jest jedyn? stolic? w Europie bez obwodnicy. Opadaj? te?... itd., itd. Jaki? jest zatem sens pisa? owe felietony?
Lista felietonów
PERSONA GRATA
Aby sobie nieco lato przed?u?y? polecia?em do Tunezji. Pozmienia?o si? wiele przez ostatnich dziesi?? lat, bowiem jeszcze w latach osiemdziesi?tych by?oby si? czym pochwali?. Wakacje za granic? to by? powód do dumy i zainteresowania urz?du skarbowego, a szczególnie wtedy kiedy by? to pobyt na innym kontynencie. Do?yli?my czasów, kiedy urlop w Juracie lub Mi?dzyzdrojach jest powodem zazdro?ci znajomych, natomiast Tunezja to jest normalka. Bilet lotniczy z Warszawy do Szczecina i z powrotem kosztuje 1600 z?otych, a tygodniowe wczasy w Tunezji mo?na kupi? za 1200 z?otych i tym oprócz przelotu jest jeszcze pobyt w hotelu wraz z dwoma posi?kami. Tunezja nie jest tu odosobniona, bo za te pieni?dze sp?dzi? mo?na urlop w Turcji, Grecji a nawet w Hiszpanii. Jak to si? zatem dzieje, ?e u nas musi by? wszystko znacznie dro?sze? Sprawi?a to polityka finansowa naszego pa?stwa kierowana przez lata przez Wielkiego Ekonomist?, któremu nawet w którym? tam roku grozi?a Nagroda Nobla. On?e wpad? na pomys?, ?e pobyt zagraniczny obywatela polskiego to jest towar wyprodukowany za granic?, tote? wszelkie biura obce dzia?aj?ce w naszym kraju podatku vat nie p?ac?, przez co ich oferta jest o 22% ta?sza od polskiej.
Je?li nie jest to do ko?ca jasne, to t?umacz? jeszcze raz. Kiedy polskie biuro podró?y - ot cho?by "AIR Tours Poland" - wyszuka jaki? hotel za granic?, wynajmie czarter od "Lotu" i po?le tam swoich turystów, to do wszystkich cen doliczy? musi vat. Je?eli zrobi to samo jakie? jedno z licznie u nas dzia?aj?cych biur podró?y zagranicznych vatu nie p?aci. To co robi polskie biuro? Da?o sobie spokój z tego typui dzia?aniem i ewentualnie zajmuje si? rozprowadzaniem oferty zagranicznej konkurencji ?yj?c jedynie z po?rednictwa. Inn? spraw? s? tutaj ceny hotelowe. Tygodniowy pobyt w pi?ciogwiazdkowym hotelu kosztuje nieca?e 300 dolarów, a w hotelach o ni?szym standardzie jeszcze taniej, co jest oczywiste. Sk?d si? bior? takie ceny? Z konkurencji. Wybrze?e tunezyjskie upszczone jest hotelami i o zgrozo wszystkie budowane s? przy morzu czyli na wydmach. Kto by w naszym nafaszerowanym przepisami zakazu kraju pozwoli? zbudowa? hotel na pla?y z widokiem na morze. Komuchy sobie kiedy? taki jeden wybudowa?y w Juracie i z tego skorzysta? pan Niemczycki przerabiaj?c to na co? europejskiego. Inny przypadek to hotel "Amber" w Mi?dzyzdrojach te? wybudowany w czasach, o których chcemy jak najszybciej zapomnie?. Pewnikiem jaki? urz?dnik szczeci?ski wzi?? w tamtych czasach ?apów? 200 lub 300 dolarów i pozwoli? Austriakom na budow? tego cacka. Poza tymi dwoma przypadkami widok na morze w naszym kraju to sprawa zakazana. Jak kto? chce sobie popatrze?, to mo?e przyj??, roz?o?y? koc (kosze pla?owe to ju? zamierzch?a przesz?o??) i sobie popodziwia? morze, bo na wej?cie do wody ze wzgl?du na temperatur? i sk?ad chemiczny ma?o kto si? decyduje.
Gdyby który? wojewoda zrobi? eksperyment i og?osi?, ?e chce sprzeda? kawa?ek wybrze?a pod hotele, ?eby?my mieli co? takiego w tunezyjskim lub tureckim stylu, czyli hotel za hotelem le??cy na pla?y, to z pewno?ci? zainteresowanie inwestorów by?oby spore. Przyk?ad hotelu "Go??biewski" w Miko?ajkach pokazuje, ?e hotel w Polsce mo?e sta? byle gdzie, musi by? tylko odpowiedniej klasy. Niemieccy go?ci hotelu w Miko?ajkach ze ?zami w oczach wychwalaj? Polskie w?adze za zachowanie przedwojennego uk?adu dróg na Mazurach. Wystarczy mie? map? z 1938 roku i dojedzie si? wsz?dzie. Jako?? dróg jest troch? gorsza, ale szeroko?? i zakr?ty s? takie same. Inwestorzy nabudowali si? ju? biurowców w Warszawie, z których cz??? stoi pusta, teraz mogliby zacz?? budowa? hotele nad morzem. Z basenami, salami konferencyjnymi i innymi atrakcjami. Jest tylko jeden problem - stawka za pozwolenie na budow? biurowca jest znana, natomiast nikt jeszcze nie ustali?, ile b?dzie dobrze za budow? hotelu. Kwota mo?e si? okaza? tak wysoka, ?e taniej b?dzie wybudowa? polski hotel w Tunezji i wozi? tu ludzi swoim samolotem.
Lista felietonów
NIK NIE WO?A
Wybory mamy z g?owy i tak naprawd? nie wiadomo, po co by?a ta ca?a kampania wyborcza. Wydano kup? szmalu, a wynik jest dok?adnie taki jaki og?aszano wcze?niej w badaniach przedwyborczych. Jedynym wygranym jest tutaj pan Andrzej Olechowski, na którego w przedwyborczym wró?eniu z fusów a? tak du?o nikt nie stawia?. Niestety w wyborach wa?ne jest tylko pierwsze miejsce i ten drugi mo?e si? cieszy?, mo?na mu gratulowa? i nawet trzeba, ale w urz?dzie zatrudnienia mieli zapotrzebowanie tylko na jednego cz?owieka na tym stanowisku i prac? dosta? ten, który wcze?niej tam robi?. Je?d?? teraz po Polsce i licz? bilboardy pana Mariana i co? mi si? zdaje, ?e kosztowa?o to gigantyczn? kup? forsy. Najpierw s?ynne plakaty z zabawnym has?em "Krzak tak", potem ju? powa?niejsze - by?o i jest tego sporo. Panuj?cy prezydent te? musia? mie? sporo kasy, ale w ilo?ci wywieszonej reklamy do pi?t nie dorasta liderowi prawicy. Mo?e ludzie ?lepi s?, mo?e czyta? nie potrafi? - skutek niestety by? odwrotny i tam gdzie plakatów owych ogromnych nie by?o - czyli za granic? - pan Marian wygra?. Co oznacza, ?e ca?y sztab wyborczy zrobi? panu Marianowi ko?o pióra. W USA nie wywieszano hase?, nie puszczano w tamtejszej telewizji reklamówki s?aniaj?cego si? na nogach prezydenta i ca?uj?cego ziemi? Siwca obok wizerunku Papie?a. Ludzie znali pana Mariana z kilku wizyt u Polonii, a szczególnie z pobytu, kiedy to sprzedawa? w Chicago dopiero co podarowanego mu nowego mercedesa i ten obraz pozosta? w oczach ameryka?skich Polaków. Skutek by? jeden: Marian Krzaklewski is number one! Wprawdzie g?osy z zagranicy by?y wa?ne, ale tak si? z?o?y?o, ?e wi?kszo?? Polaków mieszka w Polsce, a tu ju? ich dopad?a owa ca?a kampania i jaki rezultat jest, ka?dy widzi.
Pozostaje inny problem. W wielu miastach radni bliscy panu Marianowi wpadli na bardzo ciekawy pomys? i zrobili liderowi AWS-u nied?wiedzi? przys?ug?, bo og?osili, ?e w ich miastach pan Aleksander Kwa?niwski to jest persona non grata, czyli taki facet, którego w zasadzie do miasta wpuszcza? nie nale?y. Tak? uchwa?? podj?to w Krakowie i w miastach krakowopodobnych i teraz jest g?upia sytuacja, bo we wszystkich tych miastach spo?ecze?stwo otumanione przez media g?osowa?o za obecnym prezydentem. Co zrobi? teraz maj? owi kochaj?cy kryszta?owe charaktery radni, którzy w imieniu swoich mieszka?ców og?osili wszem i wobec, ?e pan Kwa?niewski przyje?d?a? tu nie powinien, bo ludzie tutejsi sobie tego nie ?ycz?, a tu ludzie mówi?, ?e niestety, ale maj? inne zdanie ni? wybrani przez nich radni. Prawdopodobnie sytuacja by?a taka, ?e do wyborów samorz?dowych przysz?o w owych miastach kilkana?cie procent mieszka?ców i oni wybrali radnych, a do wyborów prezydenckich pofatygowa?o si? sze??dziesi?t procent i ci wybrali prezydenta. Pewnikiem te grupy wyborców si? nie pokrywaj?, tote? trzeba by chyba miasta owe podzieli? na strefy wp?ywów radnych i prezydenta, ?eby spo?ecze?stwo owych miast mog?o zaprosi? g?ow? pa?stwa z jakiej? tam okazji. Na Rynku G?ównym w Krakowie b?dzie móg? si? pokazywa? Kwa?niewski, a lider antykwachowej koalicji b?dzie móg? w tym czasie paradowa? sobie na Ma?ym Rynku (taka niestety by?a proporcja g?osów w wyborach).
Nale?y mie? nadziej?, ?e pan Prezydent nie jest osob? m?ciw?, bo w innym przypadku móg?by wstrzymywa? w jaki? sposób dotacje dla miast, które go a? tak nie lubi?.
Mo?na by te? wynik wyborów traktowa? jako co? w rodzaju cofni?cia mandatu zaufania dla w?adz miast i tu musieliby radni z?o?y? mandaty - a to boli, szczególnie w okolicach kieszeni.
Lista felietonów
SIÓDME: NIE KRADNIJ!
Dawnymi czasy opowiadano sobie dowcip o radzieckim bramkarzu, który nie uzna? strzelonej mu bramki. Wówczas dowcip ten opowiadano w prywatnym gronie i nikomu do g?owy by nie przysz?o, ?eby takie ?arty rozpowiada? w telewizji lub na estradzie - cenzura by to zdj??a i ju?. Teraz cenzury nie ma i co ja s?ysz?, dowcip w nowej wersji opublikowa?y publikatory. Pan minister Komo?owski nie wpu?ci? do swoich biur kontrolerów NIK-u. To tak jakby ów bramkarz radziecki nie wpu?ci? na muraw? najbardziej bramkostrzelnego gracza dru?yny przeciwnej, albo sam wybra? sk?ad zawodników przeciwnika.
Prezes NIK-u si? ?ali, ?e oni prowadz? kontrole, dziesi?tki osób ma zaj?cie, a jak ju? co? znajd?, to prokuratur? to nic nie obchodzi. My?l?, ?e post?pek pana ministra Komo?owskiego wynika w?a?nie z owych wypowiedzi.. Po choler? ma on wpuszcza? NIK do siebie, skoro nawet, gdy ten co? znajdzie, to i tak nie poci?gnie si? nikogo do odpowiedzialno?ci. Kolejnym etapem powinna by? likwidacja Najwy?szej Izby Kontroli jako komuszej pozosta?o?ci. By?aby to do?? spora oszcz?dno??, bowiem firma ta kosztuje sporo skarb pa?stwa. Pracuje tam do?? du?o osób i bior? wcale niema?e wynagrodzenia. Budynek te? zajmuje okaza?y i to w centrum stolicy, jednym ruchem koszty owe mo?na zredukowa? do zera.
Bardzo wa?nym jest by kontrolowany czu? respekt do kontroluj?cego, a skoro inspektorów NIK-u traktuje si? jak obwo?nych handlarzy, to nie ma co si? dziwi?.
Nast?pnym etapem powinna by? likwidacja takich firm jak Sanepid, PIH i inne. Przyjdzie inspektor Sanepidu do lokalu gastronomicznego, poka?e legitymacj?, a w?a?ciciel poka?e mu drzwi, Jak chce sprawdza? jako?? potraw, to niech sobie zamówi, oceni i pisze protokó? u siebie w domu. Nie jest tajemnic?, ?e przeró?ni kontrolerzy bior? ?apówki, tote? likwidacja wszelkich kontroli spowodowa?aby zanik ?apówkarstwa w Polsce. Przyzna? trzeba, ?e z korupcj? walczy nasza w?adza bardzo, bo wprowadzi?a na przyk?ad pomys?, by policjanci nie brali pieni?dzy do r?ki, tylko wypisywali mandaty kredytowe. Pomys? jest to bardzo roztropny szczególnie po og?oszeniu taryfikatora mandatów, gdzie jest napisane, ?e mandat mo?e wynosi? nawet 500 z?. Pocz?tkuj?cy policjant zarabia równowarto?? dwóch mandatów, tote?, kiedy wzi??by do r?ki tak? kup? szmalu, móg?by poczu? pokus?. Inaczej wygl?daj? sumy mandatu na druczku, a inaczej w gar?ci. Ostatnio Minister Biernacki podpisa? rozporz?dzenie, które "uruchamia proces reformy p?ac w Policji. Reforma zmierza do uczynienia wynagrodzenia policjanta bardziej atrakcyjnym na rynku pracy" (cytat z komunikatu MSWiA). Dalej si? pisze, ?e pocz?tkuj?cy policjant b?dzie zarabia? "na r?k?" 800 z?. Po pewnym czasie b?dzie oczywi?cie zarabia? wi?cej i to spowoduje, ?e zarabiaj?c tak? fur? pieni?dzy policjant nie we?mie ?apówki, bo b?dzie ba? si? straci? dobr? robot?. Wyobra?my sobie tak? sytuacj?: jedziemy po Warszawie 70 km/godz (kiedy? tak si? je?dzi?o legalnie). Zatrzymuje nas policjant, chce nam wlepi? spory mandat, my mu dajemy do ?apy ("na r?k?") 200 z?. i odje?d?amy. Zaraz po nas podje?d?a kontrola wewn?trzpolicyjna, robi rewizj? i znajduje owe 200 z?. Sk?d policjant mie? mo?e tak? kup? forsy 22 dnia jakiego? tam miesi?ca? Nie jest si? w stanie z tego wyliczy?, bo ju? pierwszego z pensji zostaje mu zwykle tylko d?ug do zap?acenia. Dlatego ka?dy kierowca wzorem ministra Komo?owskiego powinien zlekcewa?y? machaj?cego policjanta i si? nie zatrzyma? przez co spowoduje radykalne zmniejszenie korupcji w naszym kraju. Dojdzie do tego, ?e przest?pcy nie b?d? uznawali wyroków wydawanych przez s?dy i sami sobie b?d? (jak b?d? chcieli) wlepiali kary. Cz?stokro? oni znaj? si? lepiej na prawie od prawników.
Ju? w "Samych Swoich" Pawlak mówi?, ?e s?d s?dem, a sprawiedliwo?? musi by? po naszej stronie.
Lista felietonów
PROBLEM Z G?OWY
Komu naszym kraju ?yje si? najwygodniej i bez stresów? Takie to my?li na staro?? mnie nachodz?, bowiem przez d?ugi czas uwa?a?em, ?e tak? grup? osób s? satyrycy. Polak z regu?y lubi narzeka? i jest przekonany, ?e z nim w?a?nie historia obesz?a si? najgorzej - ja mam charakter dok?adnie inny i zawsze twierdz?, ?e ja mam najlepiej. Nawet jak mia?em rozlatuj?cego si? fiata, to wspó?czu?em w?a?cicielom nowych mercedesów, ?e musz? ich pilnowa? i drogo ubezpiecza?.
Ostatnio jednak entuzjazm mój na w?asny temat os?ab?, bowiem zauwa?y?em, ?e jest grupa zawodowa, która ma znacznie l?ejsze ?ycie od satyryków i jest nawet przez naszych twórców prawa ho?ubiona. Poniewa? lubi? lekkie ?ycie powinienem przy??czy? si? do tych pieszczochów systemu, ale niestety nie mog?, bowiem s? przykazania, których przestrzegam, a szczególnie to które mówi: nie kradnij.
Z?odziejom mianowicie dzieje si? w naszym rz?dzonym przez nas?czony uczciwo?ci? rz?d najlepiej.
Rzuc? mo?e kilkoma przyk?adami, bowiem na przyk?adzie najlepiej si? t?umaczy ludziom ci??ko rozumuj?cym, a takimi s? z pewno?ci? tworz?cy u nas prawo, którzy s?dz?, ?e skoro og?oszono kiedy? dziesi?? przykaza?, to ju? to naszemu katolickiemu narodowi wystarczy. Otó? nie wystarczy, bowiem niektórzy z naszych obywateli kradn?, co im si? nawinie. Na przyk?ad skradli most w Drawsku Pomorskim wybudowany na poligonie przez Anglików. Polskie mosty s? stare i zardzewia?e, wida? nikt tego na skupie nie przyjmie, ale nowy angielski most to jest taka gratka, ?e ka?dy w?a?ciciel skupu metali a? zapiszczy z rozkoszy, gdyby do niego z takim mostem podjecha?. Okazuje si?, ?e w Polsce nie ma obowi?zku udokumentowa?, sk?d wesz?o si? w posiadanie przedmiotu, który chcemy aktualnie sprzeda?. Ot przechodzi?em sobie przez w?asne pole, patrz? sobie: most, na choler? mi most - pomy?la?em - i w?a?nie przynios?em tu go do pana do skupu. Pewnie tak? historyjk? opowiedzia? sprzedaj?cy. Pewnie podobne opowiadanie ma jeden z bandy, która ukrad?a 40 km. kabla ??cz?cego kilka miast na Pomorzu, a b?d?cego w?asno?ci? Telekomunikacji Polskiej. Kto? zakopa? kabel bez wiedzy s?siada, to on go wykopa? i sprzeda?. Wszystko odbywa si? legalnie. Kiedy? widzia?em przy trasie katowickiej og?oszenie: "Punkt skupu z?omu i metali kolorowych. Czynne 24 h". Apteka w miasteczku obok czynna by?a do 18.00, posterunek policji pewnie te?, a skup z?omu ca?? dob?. Domy?lam si?, ?e najlepsze interesy robiono tam nad ranem.
Kolejnym rajem dla z?odziei s? gie?dy samochodowe. Policja ch?tnie z?apie Zagórnego albo Leppera, bo to i w telewizji poka?? i s?awa ogromna, ale który policjant b?dzie mia? odwag? zapyta? wyro?ni?tego m?odzie?ca, sk?d ma cztery nowe skrzynie biegów do poloneza, kiedy obok stoi podobnej postury m?odzian i ma nowe silniki do malucha, a inny ma kilkana?cie kó? razem z oponami. Takich przyk?adów mog? opisa? setki. Policja je?li ju?, to szuka samochodów skradzionych w ca?o?ci, a jak ju? si? komu? uda takie auto rozkr?ci?, to kamie? w wod?. Na targowisku elektronicznym w Warszawie wystaje co tydzie? m?odzieniec, który ma kilkana?cie radioodbiorników samochodowych z obci?tymi kablami i nikogo nie dziwi, sk?d m?ody cz?owiek ma ten towar. Obok stoi facet sprzedaj?cy inny sprz?t po cenach znacznie ni?szych od sklepowych. Gdyby stoisko roz?o?y? kto? z alkoholem zacz?? sprzedawa? wód? bez akcyzy za pó? ceny, to by go od razu zwin?li. Pa?stwo toleruje z?odziejstwo wy?ej kwalifikowane i jak ukradziono obraz Moneta za 7 mln. dolarów, to publikatory pia?y z podziwu rozumiej?c, ?e takiego przedmiotu nie da si? ubezpieczy?, bo drogo.
Nigdzie na ?wiecie z?odzieje nie maj? tak komfortowego ?ycia, bowiem pa?stwo i jego urz?dnicy chc?c nie chc?c s? paserami. Ka?dy z?odziej ?wiata chcia?by mie? takiego wspólnika.
Lista felietonów
ROK NIE WYROK
Nareszcie - mo?na powiedzie? - nareszcie! Nareszcie nasz kochany parlament za?atwi? kolejn? wa?n? spraw?. Szkoda ?e parlament tak rzadko zajmuje si? najwa?niejszymi dla kraju sprawami, bo jak ju? si? za co? we?mie to od razu za?atwi. Tym razem za?atwiono spraw? korupcji, po prostu ju? nied?ugo owa? zniknie z naszego ?ycia publicznego, bo tak ?yczy sobie Sejm. Zniknie tak jak znikn?? alkoholizm po wprowadzeniu ustawy o wychowaniu w trze?wo?ci. Nie jest to kpina z mojej strony, tylko znajomo?? danych statystycznych. W porównaniu z rokiem 1990, kiedy to nasz kraj zrzuca? pocz?? jarzmo komunizmu i naród jeszcze z rozp?du chla? bez opami?tania, spo?ycie alkoholu na g?ow? jednego mieszka?ca spad?o niemal o po?ow?. Sprawi?a to m?dra polityka podatkowa pana Balcerowicza i oczywi?cie ustawodawcza moc przepisów uchwalanych przez Sejm . Nie by?o to ?atwe, ale by?y pan wicepremier sprawi?, ?e alkohol w naszym kiedy? rozpitym kraju podro?a? do tego stopnia, i? sta? si? najdro?szym w naszej cz??ci Europy. Jecha?em niedawno do Niemiec i us?yszawszy pytanie niemieckiego celnika, czy wioz? z sob? alkohol, roze?mia?em si? serdecznie i zapyta?em go, czy ja wygl?dam na idiot? i tu on si? za?mia?, ale powiedzia?, ?e on ma instrukcj? nakazuj?c? mu pytanie ka?dego o gorza??, bo przepisy powstawa?y jeszcze w czasach, kiedy w Polsce wszystko by?o taniej. Teraz, tu pochwali? nasze w?adze, wiele towarów jest ta?szych w Niemczech tote? t?umy Polaków robi? zakupy u nich przyczyniaj?c si? do ich szybkiego wzrostu gospodarczego. Wszyscy nasi s?siedzi s? nam wdzi?czni, bo bez ogromnych pieni?dzy wyp?ywaj?cych z Polski nie daliby sobie rady. Nasz kraj jest bardzo bogaty, tote? cieszy nas, ?e mo?emy innym pomóc. Na przyk?ad w Czechach w ostatnim dziesi?cioleciu spo?ycie alkoholu wzros?o dwukrotnie i gdyby oni naprawd? wypili, to co si? u nich sprzedaje, to znaj?c odporno?? Czecha na alkohol ca?y naród pad?by ?miertelnie z?o?ony chorob? alkoholow?. Wiadomo ?e cena alkoholu w danym kraju to s? przede wszystkim podatki, tote? popyt mo?na regulowa? cen? i u nas to si? dzieje. Od rana t?umy przekraczaj? nasz? po?udniow? granic? zaopatrzone w plecaki, do których wchodzi jedna butelka wódki, dwa wina i dziesi?? piw.
Na wschodniej naszej granicy du?y powodzeniem ciesz? si? prezerwatywy, bo kto? zauwa?y?, ?e do jednej prezerwatywy z powodzeniem wla? mo?na pó? litra wódki lub spirytusu, na granicy zachodniej nikomu si? nie chce bawi? w detal i tu alkohol jest przemycany TIR-ami, bo jest to nasza najbardziej europejska granica. Niedawno rozbi?a si? pod Gorzowem du?a ci??arówka wype?niona spirytusem ,a z dokumentów wynika?o, ?e TIR ów wiezie materia?y budowlane z Niemiec. Jedna ci??arówka si? tego dnia rozbi?a o drzewo, ale ile si? nie rozbi?o? Przemyt mo?na by w szybki sposób zlikwidowa? pozwoliwszy celnikom po godzinach pracowa? spo?ecznie. Ju? oni by to jako? za?atwili, ?e ze statystyk znikn??by ten problem, ale tu ju? potrzeba kolejnej interwencji Sejmu.
Wró?my jednak do korupcji, bowiem teraz ?apówki wr?cza? b?dziemy z wi?kszym strachem, poniewa? bior?cy mo?e na nas donie??. Teoretycznie my te? mo?emy jego podkablowa?, ale tu od razu nara?amy si? na kar?, bo prowokacj? mo?e zrobi? policja i to wr?czaj?c kwot? powy?ej 600 tys. z?otych. Taka jest u nas granica przyzwoito?ci. Natomiast przy kwotach ni?szych bior?cy mo?e sam zadzwoni? do prokuratura i jest on jedynym ?wiadkiem, a jak jeszcze b?dzie dowód rzeczowy w postaci pieni?dzy, to ju? petent ma przer?bane. Nowe przepisy chroni? urz?dników i ja si? wcale nie dziwi?, ?e Sejm co? takiego wykombinowa?, bo przecie? ko?czy si? kadencja i cz??? z pos?ów b?dzie musia?a si? ewakuowa? na z góry przygotowane stanowiska, a b?d? przecie? nara?eni na pokusy, tote? lepiej przygotowa? sobie z góry przepisy, ?eby jakiemu? idiocie nie przysz?o do g?owy chwali? si?, i? by?emu pos?owi wr?czy? tak? to a tak? kopert?. Siedz?c na stanowisku trzeba b?dzie teraz od czasu do czasu zawiadomi? prokuratur? o próbie przekupstwa. Do?wiadczy? tego ju? na w?asnej skórze Przemys?aw Saleta, któremu zachcia?o si? rozpowiada? o ?apówce proponowanej przez urz?dnika. Skoro by?a rozmowa, to znaczy, ?e on chcia? da? - a to ju? jest karalne. Jestem przekonany, ?e problem korupcji zniknie u nas w najbli?szym czasie - przynajmniej z mediów, a tego przecie? chcia? Sejm i my wszyscy.
Lista felietonów
EUROPA U NAS LATEM
Mamy od pewnego czasu nowego ministra sprawiedliwo?ci, który jak to m??czyzna ostro wzi?? si? do roboty, a zrobi? to ze zdwojon? energi?, jako ?e poprawia? robot? po kobiecie. Kobieta - stworzenie p?oche - do walki z gangsterami, ?apownikami, z?odziejami i mordercami raczej nie jest przeznaczona. Zwykle to ch?op broni?, a baba dmucha?a w ognisko rodzinne. Pani minister zdawa?a sobie spraw?, ?e przest?pca to te? cz?owiek i na z?? drog? nie wszed? z w?asnej woli, tylko go ?ycie (nie naj?atwiejsze) do tego zmusi?o. Za czasów panowania pani minister zatwierdzono kodeks karny, który mia? w opiece mijaj?cego si? z prawem przest?pc?, natomiast cz?owieka zwyk?ego i pokornego stawia? po pr?gierzem. Znany by? przypadek mieszka?ca Komorowa, który dopad? z?odzieja we w?asnym domu, wkurzony mocno mu dokopa? i policja natychmiast go zamkn??a (okradzionego), a z?odzieja wypu?ci?a, bo jeszcze nie zd??y? nic ukra??. Skoro przest?pca si? w?ama? i nic nie ukrad?, to jest to znikoma szkodliwo?? czynu i za post?pek ów odpowiada? z wolnej stopy. W j?zyku prawników nazywa si? to "naj?cie domu" lub "naruszenie miru domu", a za to si? nie wsadza, tylko poucza. Bicie cz?owieka w naszym praworz?dnym kraju zawsze by?o przest?pstwem, tote? gospodarz traktuj?cy pi??ciami z?odzieja odsiedzia? pó?tora roku. W USA (nasz najwi?kszy brat) móg?by ów w?a?ciciel mieszkania z?odzieja zabi? i nic by mu nie by?o, natomiast w naszym wypieszczonym kobiec? r?k? kodeksie za pobicie przest?pcy si? siedzi, bowiem w naszym katolickim kraju wa?niejsze od kodeksu jest przys?owie: "go?? w dom ..."
Kobieta potroszczy?a si? o nasze bezpiecze?stwo i nie zanotowawszy wi?kszych sukcesów odesz?a razem ze sw? niezbyt kochan? przez naród parti? i teraz nareszcie od paru miesi?cy rz?dzi m??czyzna, który ju? jako dziecko mia? konflikt z prawem, bowiem z bratem na oczach kamer ukrad? ksi??yc. Nowy minister chc?c si? przypodoba? spo?ecze?stwu od razu zaproponowa? podwy?szenie kar za wszelakie przest?pstwa, rozumuj?c s?usznie, ?e ludzie pope?niaj? wredne uczynki, bowiem prawo u nas jest ?agodne nazbyt i jak w papierach b?dzie, ?e za dany uczynek odsiadka wynosi teraz trzy lata a nie dwa, to od razu przest?pcy si? przestrasz? i zaczn? wie?? uczciwy ?ywot. Nic bardziej b??dnego. To przecie? w naszym kraju popularne s? przys?owia: "rok nie wyrok",